Dni Skupienia Architektów

"Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie. Daremnym jest dla was wstawać przed świtem, wysiadywać do późna - dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko; tyle daje On i we śnie tym, których miłuje."

Ps 127

Galeria zdjęć

Kto to jest?

2020-04-05

Szósta Niedziela Wielkiego Postu - Ewangelia według św. Mateusza 21, 1 – 11

Gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów i rzekł im: «Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie oślicę uwiązaną i źrebię z nią. Odwiążcie je i przyprowadźcie do Mnie! A gdyby wam kto co mówił, powiecie: "Pan ich potrzebuje, a zaraz je puści"». Stało się to, żeby się spełniło słowo Proroka: Powiedzcie Córze Syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do Ciebie łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy. Uczniowie poszli i uczynili, jak im Jezus polecił. Przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze, a On usiadł na nich. A ogromny tłum słał swe płaszcze na drodze, inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze. A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim, wołały głośno:
Hosanna Synowi Dawida!
Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie!
Hosanna na wysokościach!
Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, i pytano: «Kto to jest?» A tłumy odpowiadały: «To jest prorok, Jezus z Nazaretu w Galilei».


Komentarz

Niedziela Palmowa roku 2020 zostanie nam na długo w pamięci. Może jak nigdy dotąd, znajdując się w swoistego rodzaju „areszcie domowym”, mamy pragnienie, aby wyruszyć w tradycyjnej procesji, niosąc palmy. Ta nowa sytuacja jest nam dana może i po to, aby z większą świadomością otworzyć się na Chrystusa i  tak jak prawie 2000 lat temu w Jerozolimie, wraz z tamtejszym tłumem radośnie zaśpiewać: „Hosanna Synowi Dawida. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie. Hosanna na wysokościach”. Może to pragnienie i te refleksje obudziły się nawet u tych, którzy rozpędzili się w pracy, w zarabianiu,  w nauce ,  w budowaniu, w handlowaniu, w rozlicznych wyjazdach i we wszelkich, wydawało się wtedy, koniecznych zajęciach.

Czy otwarcie się na Chrystusa, to tylko jeden ze sposobów przywracania spokoju ducha w  zawirusowanym świecie? Ma być ono ucieczką do dawnych wspomnień, żeby teraz w zawirusowanej głowie nie dostać przysłowiowego „ku ku”? A może w tym wszystkim idzie o jeszcze coś więcej?

Warto szukać odpowiedzi na to pytanie, ale tylko z Bogiem. Wirus wymknął się spod kontroli człowieka, ale na pewno nie wymknął się spod kontroli Boga. Szukanie odpowiedzi tylko w ludzkiej przestrzeni, jest więc nieporozumieniem.

2000 lat temu Jezus, wjeżdżając do Jerozolimy, zadbał o uroczysty charakter tego czynu. Miał wolę, aby ten wjazd stał się wyraźnym znakiem nie tylko dla Jemu współczesnych, ale dla wszystkich i po wszystkie czasy. 1000 lat wcześniej Jego praojciec Dawid zdobył to miasto i wjechał doń uroczyście, przelewając krew obrońców. Jezus zdobywa to miasto, które ma znaczenie symboliczne dla całego świata, przelewając własną krew jako prawdziwy człowiek i objawiając Boską miłość i moc, jako prawdziwy Bóg.  Za chwilę przecież zacznie się Jego męka, śmierć i ZMARTWYCHWSTANIE! W historii świata nie ma i  nie będzie bardziej przełomowego wydarzenia.

Jezus tych, którzy Go przyjmą, pragnie wyzwolić od wszelkiego rodzaju spętania, od bałaganu moralnego, lęku i niepokoju, od wszelkich chorych relacji, słabości, bezsensu życia, pogubienia, świadomości marnowanego i uciekającego czasu. I tak jak wirus ze swoim niepokojem i śmiercią, Jezus wchodzi z pokojem i życiem. Wchodzi jeszcze głębiej i jeszcze skuteczniej. To Jemu mogę zawierzyć wszystko, największą moją głupotę i podłość, przyjąć Jego przebaczenie i z całą odpowiedzialnością przyjąć Jego polecenie: „Idź i odtąd nie grzesz!”. Tak ma się zmieniać świat na Jego królestwo, przez moje nawrócenie.

To nie przypadek, że pandemia nastąpiła w czasie Wielkiego Postu i świąt Wielkanocy. Wiemy już, że po jej ustaniu świat będzie wyglądał inaczej. Czy gorzej?

Dziś Jezus staje przed światem jak wtedy przed bramami Jerozolimy. Nie chce ofiar, chce, aby z Jego ofiary świat skorzystał. Bo doskonalszej ofiary nie ma i nie będzie.

Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, i pytano: „Kto to jest?” A tłumy odpowiadały: „To jest prorok Jezus z Nazaretu w Galilei”.

Pytano, bo wielu pielgrzymów widziało Go po raz pierwszy. Ci zaś którzy Go znali, tak jak potrafili, odpowiadali.  To pytanie świata i odpowiedzi uczniów, ten niesamowity dialog trwa i trwał będzie.  Dziś, w Niedzielę Palmową 2020 roku otaczający mnie świat pyta mnie katolika: „Kto to jest?” Kto to jest  Ten, o którym tym głośniej krzyczysz, im bardziej zabrania ci się pójść do kościoła?   

 

Ks. Lucjan Bielas