Dni Skupienia Architektów

"Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie. Daremnym jest dla was wstawać przed świtem, wysiadywać do późna - dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko; tyle daje On i we śnie tym, których miłuje."

Ps 127

Galeria zdjęć

Tym razem, podczas naszego 12 spotkania w Gródku nad Dunajcem pochyliliśmy się nad tematem TOŻSAMOŚCI. Kim jestem? Jaka jest moja tożsamość?

Każdego z nas stać na bycie najlepszą albo najgorszą wersją siebie.

I choć Bóg nas stworzył z określonym oprogramowaniem, to ostatecznie wyposażenie nas w wolną wolę oddaje w nasze ręce wybór, którą wersję zrealizujemy. Jak powiedział kiedyś Jacek Pulikowski w temacie samowychowania: “Nie tłumaczcie braków w wykształceniu tym, że mieliście pod górkę do szkoły.”

Rozpoczęliśmy nasze rozważania od umiejscowienia tematu w pewnym kontekście. Po pierwsze kontekst Chrystusa jako zwornika naszej egzystencji, po drugie kontekst kulturowy. Jesteśmy Polakami, a więc i Europejczykami jednocześnie. 

W drugim aspekcie inspiracji dostarczyła książka Douglasa Murray „Przedziwna śmierć Europy”. Jest ona zbiorem pewnych obserwacji z dystansem, z perspektywy mieszkańca Europy na przemiany na naszym kontynencie po II wojnie światowej. Pokazuje kontrowersyjny temat imigrantów. Z jednej strony otwarta zachodnia część kontynentu, z drugiej strony zamknięte granice bogatych państw sąsiednich Bliskiego Wschodu. 

Zanim jednak nastąpiły współczesne „Wędrówki ludów” w przestrzeni publicznej nikt nie myślał o wierze, temat różnic nie stanowił problemu. Dziś widać, że została utworzona zupełnie inna rzeczywistość.

Imigranci nie chcą się asymilować, mają własną silną kulturę i tożsamość.

W Bawarii, kultywują wiarę jedynie starsi obywatele regionu. Duże znaczenie dla nich ma Ojczyzna. Wśród mniej licznej grupy młodych ludzi obserwuje się natomiast masowe występowanie z Kościoła - następują liczne apostazje.

 

Pośród tych wszystkich przemian rezonuje pytanie o naszą tożsamość. 

Nie żyjący już historyk profesor Józef Wolski mawiał, że nie jest powiedziane, że Europa ma przetrwać w obecnym kształcie przez kolejne lata. 

Dziś w temacie zachowania tożsamości kulturowej pojawia się dużo niepokoju, a wręcz temat zachowania pewnych tradycji bywa często kojarzony z nietolerancją dla innych kultur.

 

Obecna sytuacja, w myśl zasady “problem, czyli szansa” stała się katalizatorem i każe nam, jako spadkobiercom kultury chrześcijańskiej zastanowić się nad pytaniami: Kim jestem? Jaka jest moja tożsamość?

 

Na tych rekolekcjach zastanawialiśmy się, co możemy w wyżej nakreślonym kontekście zmienić w sobie? W relacjach rodzinnych, na które mamy wpływ? Jak możemy umocnić naszą tożsamość? Zaiste jest to w naszym zakresie wpływu, gdyż jak powiedziała św. Teresa z Avili: “Chrystus i ja stanowimy większość” - ale przez siłę miłości i relacji z Jezusem. Zatem we współpracy (albo raczej w wyniku tej współpracy) z Jezusem wszystko jest możliwe.

 

Patronami naszego spotkania byli: Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski oraz św. Florian - męczennik. Jego relikwie spoczywają w Krakowie. Jako męczennik pokazał nam swoim życiem, że można oddać życie za wiarę i wyznawane wartości, bo przecież jest Zmartwychwstanie. 

 

Święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski jest nie bez znaczenia dla naszej tożsamości, gdyż nawiązuje m. in. do takich ważnych wydarzeń jak obrona Jasnej Góry przed Szwedami (1655) i Ślubów Jasnogórskich we Lwowie króla Jana Kazimierza (1656). 

To w tym czasie po raz pierwszy nadano Maryi tytuł Królowej Polski. Święto ustanowiono w czasie odzyskania niepodległości. Praca społeczeństwa i Kościoła w tym momencie miała ogromny wpływ na odbudowanie Państwa Polskiego. W końcu to droga za Chrystusem i Maryją jest drogą odnajdywania naszej tożsamości. 

 

W tym miejscu, w nakreślonym kontekście naszej historii i kultury pojawia się termin “Odwaga cywilna”. Słownik języka polskiego podaje następującą definicję: 

«odwaga wypowiadania się i postępowania zgodnie ze swoimi przekonaniami, bez względu na konsekwencje». Ten termin nie tylko koreluje z tematem naszych rekolekcji, ale zdaje się być wręcz papierkiem lakmusowym silnej tożsamości. 

 

Kolejnym etapem w poszukiwaniu odpowiedzi na zadane pytania było przeprowadzenie warsztatów o temperamentach. Dlaczego?

Na ścianie starożytnej świątyni w Delfach z VII w p.n.e. widniał napis: “Poznaj siebie”.

Poznanie własnego temperamentu wydaje się być sprawą wysoce trywialną, ale jednak jest to pewna cegiełka do obrazu całości osoby. 

 

Jak w swoim przesłaniu powiedziała Pani Wanda Półtawska: 

 

“Nikt nie rodzi się ani święty, ani zbrodniarz, tylko taki się staje. Człowieku, nie ufaj sobie. Musisz najpierw poznać kim jesteś. To nie jest tak, że człowiek jest skazany na bycie SS-manem. Tylko ludzie siebie tworzą”:

 https://www.youtube.com/watch?v=g7A65h0xF0k&fbclid=IwAR0q0ct3brF_3geKm1o2T4breG0AZrZJV5JmRo1i0O8V0ZO9sbDcSe2Gqlc

 

Kolejną podpowiedzią mogłaby być odpowiedź na pytanie:

“Jaka jest moja misja? Jaki jest mój krzyż, który niosę?”

 

Jezus wiedział kim jest, ale w Piśmie Świętym została pokazana Jego droga odpowiadania sobie na to pytanie. Miało to miejsce w Świątyni Jerozolimskiej. Pozostanie w świątyni bez rodziców nie było aktem nieposłuszeństwa, tylko dojrzewaniem do relacji człowieczeństwo - bóstwo. Tylko znając odpowiedź na pytanie “Kim jestem?” można powiedzieć do innych: “Nie lękajcie się”, a zwrot ten pada często w Piśmie Świętym - w różnych formach aż 365 razy - jakby zarezerwowany był na każdy dzień w roku. Odpowiedź na to pytanie jest konieczna, aby przekazać innym poczucie bezpieczeństwa, bo np. ojciec, który nie wie kim jest staje się zagrożeniem dla rodziny. 

Jezus w drodze do znalezienia własnej tożsamości towarzyszy nam do końca - to On wskazuje kierunek w Ewangelii, stąd tak ważna jest jej znajomość i życie według niej.

Gdyby Jezus nie zmartwychwstał - byłby jak inni nauczyciele i filozofowie, np. Platon, Konfucjusz. On przedstawił jednak inną kategorię bytu. Taka była Jego misja.

 

Kiedy wiem kim jestem - wiem jaka jest moja misja. 

Tutaj jako przykład wspominaliśmy pana inżyniera Antoniego Ziębę, którego miałam okazję poznać osobiście i pozostawił we mnie niezwykle mocne wrażenie. 

Odszedł do Pana dzień przed rozpoczęciem naszych rekolekcji, w święto NMP Królowej Polski. W czasie Uroczystości Św Józefa 19 marca 2018 udzielił ostatniego wywiadu, który udostępniamy poniżej:

https://www.youtube.com/watch?time_continue=183&v=AJNn8pk7N4E&feature=emb_logo

 

Szczególnie jednak rezonują jego słowa podczas przemówienia w Kościele Mariackim tego dnia: “Wypełniłem misję swojego życia”. Przedstawił nam postawę “Jestem szczęśliwy, przede mną jest śmierć”.

Pan Antoni był świetnym przykładem zastosowania w życiu terminu “Odwagi cywilnej”.

Był także przykładem tego jak można zastosować w życiu cnoty kardynalne: 

roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie, męstwo

Powyższe cnoty nie istnieją osobno - pozostają w ścisłej współzależności. Nie można posiadać męstwa bez poprzednich trzech. I całe dzieło obrony życia doskonale wpisał we własne predyspozycje i oprogramowanie, bo jak mawiał: “My inżynierowie komunikujemy się rysunkiem i liczbą”. Doskonale połączył w swoim życiu umiejętności analityczne, pracę społeczną z cnotami kardynalnymi. Jednak też jasno określił, że gdyby nie modlitwa nie wytrwał by w wypełnieniu tych trudnych zadań - to od Boga czerpał siłę do znoszenia przeciwności, również generowanych przez ludzi Kościoła.

Męstwo jest cnotą, która była kultywowana szczególnie w czasach wieków średnich - w czasach istnienia rycerstwa. Etos rycerski kształtował Europę w tych czasach - wtedy to mówiło się o obronie chrześcijaństwa. Ale żeby bronić wiary należało przedtem określić o co walczę i znów “Kim jestem?”. Nie będę mężny, gdy będę się czegoś bał. Tak jak św. Jerzy - rycerz, który dołączył do grona pierwszych męczenników za wiarę. Męczennicy ignorują śmierć, gdyż wierzą w zmartwychwstanie. W ich etosie jest dbanie o sakramenty.

U podnóża każdej organizacji, życia każdej jednostki, leży pytanie “Kim jestem?”, gdyż ono nadaje charakter i kierunek wszelkim działaniom. 

Kolejnym pytaniem na które warto odpowiedzieć jest: z jaką wiarą przyjmuje Jezusa w Eucharystii? Czy ma to przełożenie na moje czyny i relacje? Jeśli przyjmujemy Komunię Świętą to już nie jesteśmy z tego świata choć w nim żyjemy, bo Jezus jest już w nas. 

Jedyną mądrą i słuszną postawą jest postawa Służebnicy Pańskiej - Ecce Ancilla Domini, to postawa, która nie ma pretensji do napotkanej rzeczywistości tylko szuka sposobu działania w niej: “dajesz mi Panie Słowo, a po jakimś czasie dasz zrozumienie Słowa.” Ona uczy nas jak przyjmować Jezusa.

Następnym ważnym aspektem budowania tożsamości jest historia i tradycja - moje korzenie, bo “naród, który nie zna własnej historii musi ją przeżyć jeszcze raz.”

“Dziecko może poznać to co samo zobaczy. A to co było musi otrzymać od ludzi dorosłych. (...) Trzeba w jakiś sposób zanotować to co zostało przeżyte w tym okresie tu i tu. To jest bogactwo, ponieważ nie ma jednakowego życiorysu” - mówi prof Wanda Półtawska uzasadniając praktykę tworzenia muzeów. Uzasadnia w swoim przesłaniu, że nie chodzi o rozpamiętywanie krzywd, ale właśnie o wiedzę do czego jesteśmy zdolni jako rodzaj ludzki i abyśmy uczyli się przebaczenia bo to jedyna droga do zatrzymania zła.

W tym temacie rozważaliśmy tekst felietonu napisany przez Julię Tamir - Minister Edukacji Izraela po dwugodzinnej rozmowie z śp Prezydentem Lechem Kaczyńskim w 2008 roku. Poniżej udostępniamy źródła:

https://www.haaretz.com/israel-news/.premium-germany-bought-israeli-forgiveness-poland-had-nothing-to-offer-1.5803505

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/380140-wazne-swiadectwo-lech-kaczynski-do-bylej-izraelskiej-minister-edukacji-przebaczyliscie-niemcom-poniewaz-mieli-pieniadze-aby-wam-zaplacic

W artykule przebija się prośba Prezydenta: chcemy abyście nam przebaczyli tak jak innym przebaczyliście. Była to prośba o zrozumienie i sprawiedliwe traktowanie z uwzględnieniem naszej perspektywy.  

Temat naszej historii był tak naprawdę pewnym wytrychem do zadania sobie pytania: Skoro jestem chrześcijaninem, czy wybaczam? 

Miłość i życie przewija się przez niedzielne czytania. Są dwa rodzaje miłości i życia o czym mówił biskup Jan Pietraszko. Jest ludzkie życie i życie po Zmartwychwstaniu od Chrystusa. Jest ludzka miłość i miłość inna, doskonała, nadprzyrodzona. Przebaczeniem w imię INNEJ MIŁOŚCI przechodzi się nad ludzką zdradą. Ta miłość jest boskim elementem w nas. 

Nie ma granicy przebaczenia, bo miłość Boża jest nieskończona, więc mamy wobec Boga nieskończony dług. 

Jak w tę Miłość nieskończoną wejść? Jakie mamy możliwości zbliżyć się do niej jeszcze tu na ziemi? Co mam na co dzień robić? Oto wskazówki:

  1. Regularna modlitwa, zarówno poranna jaki i wieczorna - Rachunek sumienia. To co robimy regularnie to jest coś co nas zmienia. Gdybyśmy robili codziennie Rachunek Sumienia wiedzielibyśmy ile cudów się przez nas dokonuje. Za to trzeba dziękować.

  2. Szacunek dla Słowa Bożego. Jezus czyta Słowo i komentuje. Znajomość Pisma Świętego jest tym ważniejsza im większy szum informacyjny jest wokół nas.

  3. Mądre i regularne świętowanie - Szabat. Czas budowania relacji z Ojcem w Niebie i braćmi na ziemi. 

  4. Eucharystia - dziękczynienie. Spacer z Bogiem przez raj. Jestem wdzięczny Bogu za wszystko co się dzieje w moim życiu. Gdy człowiek staje się funkcyjny, zapracowany - przestaje widzieć cuda. Wdzięczność wymaga zatrzymania się nad dziełem.

 

Podsumowując…

Moją tożsamość mogę odkryć tylko we współpracy ze Stwórcą, gdyż On zna mnie najlepiej - w końcu mnie stworzył. Poznaję ją rozważając kontekst, w którym zostałam postawiona - wiary, kultury, historii narodu, mojej rodziny, społeczeństwa - jest on mi zadany. Umacniam ją przez budowanie Męstwa, Sprawiedliwości, Roztropności, Umiarkowania, a także Odwagi cywilnej przez codzienną modlitwę, rachunek sumienia, znajomość Pisma Świętego, umiejętność świętowania, przyjmowanie sakramentów. Rozeznaję moją misję i przyjmuję mój krzyż w postawie Służebnicy Pańskiej. Wchodzę w wymiar innej miłości - Bożej, przez zjednoczenie w Eucharystii. Ona daje mi siłę do przebaczenia.

 

Na zakończenie:

"Wszystkie problemy ludzkości rozwiązuje Genealogia divina - Boże pochodzenie człowieka." 

Jan Paweł II

 

ku pokrzepieniu serc
Joanna Błyszcza